InCredibles wraca do katowickiej Kopalni Start-upów i celuje w elitę

W katowickim świecie startupów pojawił się sygnał, którego młodzi założyciele nie lubią przegapić. W najnowszym odcinku podcastu Rawa.Ink Jarosław Sroka opowiedział o programie InCredibles Sebastiana Kulczyka, który po raz drugi wszedł do gry jako partner „Kopalni Start-upów”. Stawka jest konkretna – jeden z finalistów może trafić do grona zaledwie 10 spółek wybranych w 10 edycjach programu.
- Mentoring, który otwiera wejście do bardzo wąskiego grona
- Badanie, które ma pokazać, czego polskim founderom brakuje najbardziej
- Dlaczego właśnie Śląsk znalazł się w centrum tej współpracy
Mentoring, który otwiera wejście do bardzo wąskiego grona
InCredibles od początku działa jak program skrojony pod konkretnych ludzi, a nie pod masową liczbę zgłoszeń. To właśnie ta selektywność ma dziś znaczenie, bo dla uczestników „Kopalni Start-upów” współpraca z takim partnerem nie kończy się na prestiżowym logo w materiałach konkursowych. Chodzi o realną szansę wejścia w obieg, w którym liczą się pomysł, zespół i gotowość do pracy nad firmą, która ma wyjść poza etap pierwszych testów.
Połączenie konkursu z programem mentoringowym pokazuje też, że na rynku startupowym nie wystarcza już sama energia i dobry pomysł. Coraz częściej decydują kompetencje założycieli – od zarządzania zespołem, przez sprzedaż, po budowanie produktu. Właśnie na to ma zwrócić uwagę współpraca InCredibles z katowickim konkursem.
Badanie, które ma pokazać, czego polskim founderom brakuje najbardziej
Rozmowa w podcaście nie kręciła się wyłącznie wokół samego partnerstwa. Dużo miejsca zajęło badanie, które InCredibles planuje prowadzić także wśród uczestników „Kopalni Start-upów”. Jego celem ma być dokładniejsze rozpoznanie luk kompetencyjnych u polskich founderów, czyli sprawdzenie, gdzie młode firmy najczęściej tracą tempo jeszcze przed wejściem na wyższy poziom rozwoju.
To ważne także z miejskiej perspektywy, bo takie diagnozy zwykle pokazują coś więcej niż pojedynczy problem jednej firmy. Jeśli w konkursie powtarzają się podobne braki, łatwiej później budować sensowne wsparcie: szkolenia, mentoring, dostęp do ekspertów i lepiej dobrane programy rozwoju. Dla Katowic i całego regionu to sygnał, że startupy przestają być tylko modnym hasłem, a coraz wyraźniej stają się obszarem konkretnej pracy nad jakością.
Dlaczego właśnie Śląsk znalazł się w centrum tej współpracy
W tle całej rozmowy wybrzmiało jeszcze jedno pytanie – dlaczego InCredibles zdecydowało się na współpracę właśnie ze Śląskiem i z „Kopalnią Start-upów”. Odpowiedź nie sprowadza się do jednego wydarzenia. Tego typu partnerstwo sugeruje, że region jest dziś traktowany jako miejsce, gdzie można szukać ambitnych zespołów i sprawdzać, czy mają one dość zaplecza, by wejść do mocno konkurencyjnego środowiska.
Dla uczestników konkursu oznacza to coś więcej niż sam udział w rywalizacji. Pojawia się możliwość porównania się z najlepszymi, wejścia w sieć kontaktów i sprawdzenia, jak ich pomysł wypada na tle standardów stawianych przez program o tak ograniczonej liczbie miejsc. W startupach właśnie takie momenty często decydują o tym, czy projekt zostaje lokalną historią, czy zaczyna rosnąć naprawdę szybko.
na podstawie: Urząd Miasta Katowice.
Ostatnie Artykuły

Nie żyje Łukasz Litewka - poseł Lewicy zginął w wypadku

Na Słonecznej rozmowa ze Strażą Miejską odsłoniła ważny problem osiedla

Piątkowy strzał do Teatru Śląskiego - bilety za 5 zł na „Wieloryba”

Seniorzy w Zawodziu usłyszeli, jak oszuści polują na ich oszczędności

Pierwsze wiadukty są już gotowe. Węzeł kolejowy w Katowicach nabiera kształtu

Niemiecka delegacja w Katowicach. Rozmowy o energii i przemysłowej przyszłości regionu

W Katowicach uczniowie przeszli tor BRD i test, który wyłonił najlepszych

Katowice znów w centrum gospodarki. EKG 2026 ruszył od mocnych deklaracji

Katowice sadzą i modernizują cały rok. Ekologia nie kończy się na jednym dniu

Katowice szykują kobiece popołudnie - moda, swap i zdrowie w MDK

Kilka dni i po włamywaczu. Katowiccy kryminalni domknęli sprawę

Na Placu Wolności zaczepiał kobiety - skończył w szpitalu psychiatrycznym

Katowicki dyżurny wszedł na szczyt - pobił dwa rekordy Polski

