„Reniferek” w Katowicach rozcina prostą opowieść o winie i litości

FOT. Teatr Śląski Katowice
W Teatrze Śląskim w Katowicach „Reniferek” nie układa się w wygodną historię do odhaczenia po pracy. To opowieść, która zaczyna się od zwykłej uprzejmości i szybko skręca w stronę relacji tak toksycznej, że trudno w niej znaleźć choć jeden bezpieczny punkt oparcia. 🎭
- Reniferek pokazuje, jak zwykły gest potrafi uruchomić lawinę
- Teatr Śląski nie daje wygodnej obojętności
Reniferek pokazuje, jak zwykły gest potrafi uruchomić lawinę
Richard Gadd zaczyna od czegoś banalnego. Chciał być miły, zaproponował Marcie herbatę, a ten drobny gest otworzył drzwi do wieloletniego koszmaru. W spektaklu w reżyserii Filipa Gieldona najmocniej działa jednak to, że nie próbuje łatwo rozdzielić świata na ofiarę i kata. Zamiast prostych ocen dostajemy zależność, w której każda strona niesie własny ciężar, a granice robią się niepokojąco miękkie.
„Twórcom udało się opowiedzieć nie tylko historię człowieka, który ma świadomość dwuznaczności własnego postępowania w relacjach z oprawczynią, ale także niezwykłą gęstość, intensywność spotkań z nękającą go bezczelną stalkerka. Znaniecki jako Gadd poraża swoją szczerością, jest prawdziwy do bólu, gdy miota się między stolikami, roznosząc robione w pośpiechu drinki” - pisze Wojciech Lipowski w miesięczniku „Śląsk”.
Teatr Śląski nie daje wygodnej obojętności
To właśnie tu „Reniferek” łapie najmocniej. Nie opowiada tylko o dawnym zdarzeniu, ale o tym, jak trudno zachować dystans, kiedy relacja zaczyna wciągać jak wir. Lipowski zwraca uwagę na intensywność spotkań i na szczerość scenicznego Gadda, a z tego składa się przedstawienie, które nie szuka łatwego efektu, tylko zostawia widza z uczuciem niepokoju.
„Z pewnością na jedno nie było miejsca wśród siedzących na sali: obojętność”.
I właśnie dlatego ten tytuł zostaje w pamięci. „Reniferek” nie daje się obejrzeć jak lekkiej historii o czyjejś pomyłce. To spektakl, po którym trudno od razu wrócić do zwykłej rozmowy, bo zostawia pytanie o to, jak niewinne gesty potrafią uruchomić coś, czego nie da się już zatrzymać.
na podstawie: Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Teatr Śląski Katowice). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

16-latek prowadził BMW przez Katowice, obok siedział pijany właściciel

Kolorowe ptaki Mieczysława Pragnącego - porządek, który wymyka się naturze

Teatr Śląski jedzie do Warszawy z dwoma mocnymi tytułami

Jak namalować dźwięk. W Katowicach sztuka spotyka muzykę Kilara i Góreckiego

Parkowanie w Katowicach kosztowało już blisko 38 tysięcy złotych

„Reniferek” w Katowicach rozcina prostą opowieść o winie i litości

Katowicki Slam Poetycki wraca do Music Hubu i szuka mocnego głosu

Szopienice na pocztówce - MDK szuka dziecięcego spojrzenia na dzielnicę

130 papug zabranych z katowickiej papugarni - śledczy badają warunki

„Makatki” w Katowicach pokażą, jak sztuka potrafi mrugnąć okiem

Mniej wypadków mimo większego ruchu. Katowice pokazują mocny trend

PortableGrid ONE wygrywa w Katowicach. Za pomysłem idą konkretne pieniądze

W Siemianowicach narodziło się polskie ratownictwo wodne

