[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Pogoń Szczecin – GKS Katowice 1:1. Remis, który dał katowiczanom europejskie puchary po 23 latach

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Pogoń Szczecin – GKS Katowice 1:1. Remis, który dał katowiczanom europejskie puchary po 23 latach

W 34. kolejce PKO BP Ekstraklasy GKS Katowice zremisował w Szczecinie z Pogonią 1:1, a ten punkt miał ogromny ciężar. Po wyrównaniu w samej końcówce katowiczanie przypieczętowali awans do europejskich pucharów po raz pierwszy od 23 lat – i właśnie dlatego to spotkanie na stadionie im. Floriana Krygiera miało w sobie coś więcej niż zwykłą ligową stawkę.

Mecz prowadzony przez Damiana Sylwestrzaka długo układał się po myśli gospodarzy, ale GKS ani na moment nie stracił wiary, że ze Szczecina można wrócić z czymś więcej niż tylko dobrym wrażeniem. W pierwszej połowie gra była dość zamknięta, z przewagą walki nad wielką liczbą sytuacji. Pogoń miała piłkę nieco częściej, lecz katowiczanie trzymali szyki i nie pozwalali, by mecz całkiem wymknął się spod kontroli.

Pogoń prowadziła po trafieniu Čuića, a GKS długo szukał odpowiedzi

Przełom przyszedł w 31. minucie, gdy Filip Čuić otworzył wynik i dał Pogoni prowadzenie 1:0. Dla gospodarzy był to moment, w którym można było na chwilę odetchnąć, ale dla GKS-u sygnał, że trzeba będzie cierpliwie szukać swojej szansy. Do przerwy wynik już się nie zmienił, choć emocje zaczęły rosnąć także przy kartkach. Żółte zobaczyli Jan Biegański i Rafał Strączek, a po zmianie stron arbiter sięgał po nie jeszcze kilkakrotnie.

Rafał Górak zareagował już w przerwie, wprowadzając dwóch nowych piłkarzy. To był jasny sygnał, że GKS nie zamierza czekać biernie na cud. Zespół z Katowic próbował podkręcić tempo, bardziej zdecydowanie atakował bocznymi sektorami i szukał przestrzeni za linią obrony Pogoni. Swoje zmiany zaczął też wykonywać Thomas Thomasberg, ale obraz meczu nie zmieniał się błyskawicznie. To był raczej pojedynek wytrwałości niż fajerwerków.

Statystyki tylko potwierdzają, jak wyrównane było to spotkanie. Pogoń miała 47 procent posiadania piłki, GKS 53 procent, ale celnych strzałów padło zaledwie pięć łącznie. Katowiczanie oddali trzy celne uderzenia, gospodarze dwa. Różnica była minimalna również przy rzutach rożnych, a liczbę fauli najlepiej opisuje charakter meczu – sporo szarpania, sporo kontaktu i niewiele miejsca na swobodną grę.

Nieprawdopodobny finisz w Szczecinie i radość, której w Katowicach długo nie zapomną

Po przerwie żółte kartki zobaczyli jeszcze Benjamin Mendy i Alan Czerwiński, co tylko podgrzewało atmosferę. GKS nie rezygnował z walki do ostatnich sekund, choć czas uciekał nieubłaganie. W końcu jednak przyszła nagroda. W 90. minucie do siatki trafił Michał Wedrychowski, który wcześniej pojawił się na boisku z ławki. Ten gol zmienił wszystko.

W jednej chwili szczeciński stadion zamilkł, a katowiczanie mogli zacząć świętować remis, który smakował jak zwycięstwo. Końcówka była pełna emocji, a media nie bez powodu pisały o finiszu z gatunku tych nieprawdopodobnych. Chwilę później jeszcze bardziej zagotowało się pod bramką Pogoni, bo czerwoną kartkę obejrzał Kamil Kamiński. Dla gospodarzy był to już tylko gorzki epilog, a dla GKS-u początek wielkiej radości.

To właśnie ten punkt okazał się dla zespołu z Katowic kluczowy. Po 34. kolejce GKS utrzymał piąte miejsce i dopiął coś, na co czekał bardzo długo – powrót do europejskich pucharów po 23 latach. W Katowicach taki rezultat będzie miał swoją wagę jeszcze przez wiele tygodni, bo nie był to zwykły remis. To był mecz, po którym można było spojrzeć na sezon z dumą.

Pogoń SzczecinStatystykaGKS Katowice
1Gole1
47%Posiadanie53%
2Strzały celne3
10Strzały niecelne3
14Strzały łącznie9
2Strzały zablokowane3
9Strzały w polu karnym6
5Strzały spoza pola3
4Rzuty rożne3
12Faule6
1Spalone2
2Żółte kartki2
1Czerwone kartki0
2Interwencje bramkarza1
358Liczba podań405
288Podania celne331
80%Skuteczność podań82%