[PIŁKA NOŻNA] GKS Katowice – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 5:1 w 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy

[PIŁKA NOŻNA] GKS Katowice – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 5:1 w 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy

GKS Katowice rozbił Bruk-Bet Termalicę Nieciecza 5:1 i w 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy dopisał trzy punkty w naprawdę efektownym stylu. W niedzielę 3 maja na Stadionie Miejskim w Katowicach gospodarze prowadzili już 3:1 do przerwy, a po zmianie stron tylko dołożyli kolejne ciosy. Dla zespołu Rafała Góraka to najwyższe zwycięstwo w sezonie, nawet okazalsze niż wcześniejsze 5:2 z Lublinem , a dla gości z Niecieczy był to mecz, po którym definitywnie runęły ostatnie, także matematyczne, nadzieje na utrzymanie.

Katowiczanie szybko przejęli inicjatywę

Od pierwszych minut było widać, że GKS nie zamierza oddawać pola. Katowiczanie częściej byli tam, gdzie działo się coś pod bramką Adriána Chovana, a ich ataki miały więcej konkretu niż spokojne rozgrywanie Bruk-Betu, który częściej utrzymywał piłkę, ale długo nie potrafił przełożyć tego na zagrożenie. Statystyki dobrze oddają ten obraz — goście mieli 57 procent posiadania, wywalczyli więcej rożnych, lecz w celnych strzałach przegrywali aż 1:7.

Pierwszy sygnał ostrzegawczy dla przyjezdnych przyszedł w 18. minucie, kiedy pechowo interweniował Arkadiusz Kasperkiewicz i piłka wpadła do siatki po samobójczym trafieniu. GKS tylko przyspieszył. Cztery minuty później Ilia Shkurin podwyższył na 2:0, a w 31. minucie Eman Marković dołożył trzecie trafienie. W tym samym momencie Gabriel Isik obejrzał żółtą kartkę, a nerwy po stronie Bruk-Betu robiły się coraz bardziej widoczne.

Goście odpowiedzieli jeszcze przed przerwą. W 42. minucie Kamil Zapolnik dał sygnał, że mecz nie jest jeszcze zamknięty, ale było to raczej krótkie tąpnięcie niż początek pościgu. Katowiczanie schodzili do szatni z prowadzeniem 3:1 i pełną kontrolą nad wydarzeniami.

Po przerwie padły kolejne ciosy i zapadł wyrok na gości

Po zmianie stron Marcin Brosz szybko sięgnął po korekty, ale obraz gry nie uległ większej zmianie. GKS nadal miał więcej świeżości, lepiej wyglądał w pojedynkach i bez większego stresu czekał na swoje kolejne okazje. W 58. minucie Mateusz Kowalczyk podwyższył na 4:1, a sześć minut później Eman Marković trafił po raz drugi i ustalił wynik na 5:1. W tym momencie mecz był już całkowicie rozstrzygnięty.

Rafał Górak mógł spokojnie zarządzać końcówką, a kolejne zmiany miały już przede wszystkim utrzymać rytm i odciążyć najważniejszych zawodników przed następnymi spotkaniami. Katowiczanie nie zwalniali tempa, ale nie musieli już forsować wszystkiego do granic możliwości. W praktyce ich przewaga była wyraźna od początku do końca, nawet jeśli w statystykach posiadania piłki nie wyglądała tak imponująco, jak sam wynik.

Dla Bruk-Betu ten wieczór był wyjątkowo trudny. Po porażce 1:5 z GKS-em Nieciecza straciła już nawet matematyczne szanse na utrzymanie w Ekstraklasie. Sam Marcin Brosz po meczu przyznał w zasadzie otwarcie, że jego zespół czekał na ten bolesny wyrok. W Katowicach goście nie byli w stanie postawić się gospodarzom na tyle, by opóźnić nieuchronne.

Z perspektywy GKS-u to natomiast bardzo mocny sygnał na finiszu sezonu. Trzecie miejsce, 47 punktów i forma, która wciąż wygląda solidnie, mogą napawać katowickich kibiców umiarkowanym optymizmem. A po takim meczu na stadionie i w mieście można było czuć po prostu sportową satysfakcję. GKS wygrał pewnie, wysoko i bezdyskusyjnie — dokładnie tak, jak lubią to oglądać w Katowicach.

GKS KatowiceStatystykaBruk-Bet Termalica Nieciecza
5Gole1
43%Posiadanie57%
7Strzały celne1
4Strzały niecelne7
12Strzały łącznie17
1Strzały zablokowane9
9Strzały w polu karnym12
3Strzały spoza pola5
3Rzuty rożne9
10Faule9
1Spalone1
0Żółte kartki1
1Interwencje bramkarza3
298Liczba podań388
226Podania celne304
76%Skuteczność podań78%