[PIŁKA NOŻNA] Lech Poznań – GKS Katowice 3:3 w PKO BP Ekstraklasie

[PIŁKA NOŻNA] Lech Poznań – GKS Katowice 3:3 w PKO BP Ekstraklasie

GKS Katowice wraca z Poznania z remisem 3:3 po meczu, który trzymał w napięciu do ostatniej minuty. W 28. kolejce PKO BP Ekstraklasy katowiczanie dwa razy obejmowali prowadzenie, potem musieli gonić wynik, a ostatecznie wywieźli z Enea Stadionu punkt po widowisku, w którym nie zabrakło zwrotów akcji, błędu pod własną bramką i szybkiej odpowiedzi z ławki. Na trybunach było ponad 35 tysięcy kibiców, a ci, którzy wybrali się do Poznania, dostali mecz bez chwili wytchnienia.

GKS Katowice uderzył pierwszy i długo trzymał Lecha w szachu

Od początku było widać, że katowiczanie przyjechali do lidera bez kompleksów. Już w 3. minucie po rzucie rożnym zrobiło się gorąco pod bramką Lecha, gdy Borja Galán był blisko skierowania piłki do siatki głową. Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce, ale GKS dobrze zamykał przestrzenie i potrafił odpowiadać konkretem.

Ten konkret przyszedł w 38. minucie. Eman Marković wykorzystał dogranie i głową otworzył wynik, dając gościom prowadzenie 1:0. Do przerwy katowiczanie trzymali korzystny rezultat, a Lech mimo wyraźnie większego posiadania piłki nie potrafił przełożyć przewagi na klarowne sytuacje. W statystykach po pierwszej połowie gospodarze mieli więcej futbolówki, ale to GKS wyglądał na drużynę bardziej groźną, gdy już dochodził pod bramkę.

W drugiej części meczu emocje tylko przyspieszyły. W 53. minucie żółtą kartkę obejrzał Patrik Wålemark, a kilka chwil później Lech zaczął dokładać więcej siły w ofensywie. Problem w tym, że to katowiczanie znów trafili pierwsi po przerwie.

Samobój, szybka odpowiedź i remis, który Lech wyrwał w końcówce

W 48. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania po nieszczęśliwej interwencji Arkadiusza Jędrycha, który skierował piłkę do własnej bramki. Zamiast spokojniejszego wejścia w drugą połowę zrobiło się więc 1:1, ale GKS nie spuścił głowy. W 60. minucie Ilia Shkurin ponownie dał katowiczanom prowadzenie, a z sektora gości znów popłynęła wiara, że z liderem da się wracać z pełną pulą.

Lech odpowiedział jednak ruchem z ławki. W 68. minucie Niels Frederiksen przeprowadził potrójną zmianę, wprowadzając Daniela Håkansa, Luisa Palmę i Yanna Agnero. Ta decyzja szybko zaczęła działać. W 74. minucie Håkans doprowadził do remisu, wykorzystując zamieszanie po kolejnych atakach gospodarzy.

Katowiczanie jeszcze raz pokazali charakter. W 78. minucie Eman Marković zdobył swojego drugiego gola w tym spotkaniu i GKS prowadził już 3:2. Radość nie trwała jednak długo, bo dwie minuty później Luis Palma ustalił wynik na 3:3. Końcówka była już bardziej nerwowa niż uporządkowana, ale nikt nie mógł narzekać na brak emocji.

Lech miał przewagę w posiadaniu piłki 62 do 38 procent, ale to GKS oddał więcej celnych strzałów, 9 do 6, i miał więcej rzutów rożnych, 9 do 6. Właśnie dlatego ten remis nie wygląda jak przypadek, tylko jak efekt odważnego występu katowiczan na trudnym terenie. Dla zespołu Rafała Góraka to punkt cenny, choć po takim meczu w Katowicach pewnie przez moment pojawi się też odrobina niedosytu, bo zwycięstwo było naprawdę blisko.

Po 28. kolejce Lech Poznań pozostaje liderem tabeli, a GKS Katowice utrzymuje 7. miejsce z 40 punktami. Katowiczanie już 17 kwietnia zagrają u siebie z Motorem Lublin , a po takim występie mogą jechać dalej z podniesioną głową.

Lech PoznańStatystykaGKS Katowice
3Gole3
62%Posiadanie38%
6Strzały celne9
4Strzały niecelne6
17Strzały łącznie18
7Strzały zablokowane3
11Strzały w polu karnym14
6Strzały spoza pola4
6Rzuty rożne9
10Faule8
1Spalone3
1Żółte kartki0
5Interwencje bramkarza4
540Liczba podań321
474Podania celne262
88%Skuteczność podań82%