Śląska godka pojechała do Gdańska i otworzyła szekspirowski konkurs

Śląska godka pojechała do Gdańska i otworzyła szekspirowski konkurs

FOT. Teatr Śląski Katowice

Z Katowic do Gdańska ruszyła opowieść, która nie potrzebuje tłumaczenia na siłę. „Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku” Teatru Śląskiego pokazała, że klasyka może mówić własnym językiem - dosłownie i z mocą. 🎭

  • „Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku” otworzyła Festiwal Szekspirowski
  • Krytyczka odczytała spektakl jako manifest śląskiej tożsamości
  • „Godka, godka, godka” zostaje z widzem po zejściu kurtyny

„Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku” otworzyła Festiwal Szekspirowski

Spektakl w reżyserii Roberta Talarczyka, oparty na śląskim przekładzie Mirosława Syniawy, został zaprezentowany podczas 30. Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku. Przedstawienie otworzyło konkurs o Złotego Yoricka, jedną z najważniejszych nagród festiwalu.

To nie była tylko kolejna inscenizacja dramatu Williama Shakespeare’a. W śląskiej wersji „Hamlet” staje się opowieścią o języku, pamięci i miejscu, z którego się pochodzi. Szekspirowskie pytania o władzę, rodzinę i tożsamość wybrzmiały przez śląską godkę - bez oddalania się od oryginalnego ciężaru tej historii.

Krytyczka odczytała spektakl jako manifest śląskiej tożsamości

Anna Pajęcka, krytyczka teatru i sztuki, zwróciła uwagę, że przedstawienie przekracza ramy klasycznej realizacji:

Od pierwszej do ostatniej minuty przedstawienia coraz silniej przekonuję się, że wystawienie szekspirowskiego „Hamleta” na śląskiej scenie jest czymś więcej niż kolejną realizacją klasycznego dramatu. Jest manifestem.

W tej interpretacji język nie pełni funkcji dekoracyjnej. To on prowadzi widza przez historię Hamleta i nadaje jej lokalny rytm. Dzięki temu spektakl nie zamyka się w muzealnym oglądaniu klasyki, tylko uruchamia rozmowę o tym, kim jesteśmy i jak opowiadamy o własnym miejscu.

„Godka, godka, godka” zostaje z widzem po zejściu kurtyny

Najmocniejszy ślad recenzentka znalazła w słynnym hamletowskim „słowa, słowa, słowa”. W przedstawieniu Pawła Kempy ta fraza wraca jako:

godka, godka, godka

To krótkie przesunięcie zmienia perspektywę całego spektaklu. Zamiast uniwersalnej formuły pojawia się głos konkretnej wspólnoty, jej pamięć i własne brzmienie. Teatr Śląski zabrał tę opowieść na drugi koniec Polski, a w Gdańsku śląska wersja „Hamleta” wybrzmiała jako pełnoprawny, wyrazisty język sceny. 🗣️

na podstawie: Teatr Śląski Katowice.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Teatr Śląski Katowice). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.