Nawigacja podsuwa zły manewr na S1. Przy tunelach robi się naprawdę groźnie

Nawigacja podsuwa zły manewr na S1. Przy tunelach robi się naprawdę groźnie

FOT. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Katowice

Po doniesieniach o błędnych wskazaniach jednej z aplikacji nawigacyjnych sprawa została sprawdzona przez GDDKiA Oddział Katowice. Chodzi o odcinek S1 w rejonie Węgierskiej Górki, Przybędzy i Milówki, gdzie kierowca, który minie właściwy zjazd, może zobaczyć na ekranie sugestię zawrócenia na drodze ekspresowej. Problem zaczyna się wtedy, gdy taka podpowiedź zostaje potraktowana jak polecenie. Właśnie w tej części trasy dochodzi do niebezpiecznych zawrotek przed tunelami.

  • Aplikacja prowadzi kierowców na manewr, którego nie wolno wykonać
  • Za decyzję odpowiada kierujący, nie ekran telefonu

Aplikacja prowadzi kierowców na manewr, którego nie wolno wykonać

Z ustaleń przekazanych przez GDDKiA wynika, że scenariusz jest podobny za każdym razem. Jeśli kierowca jedzie od strony Bielska-Białej i przeoczy zjazd do Węgierskiej Górki albo Przybędzy, aplikacja może zasugerować zawrócenie na S1. Gdy ten sygnał zostanie zignorowany i auto pojedzie dalej, nawigacja potrafi ponowić taki komunikat przed kolejnym węzłem w okolicach Milówki.

To właśnie tam – w pobliżu tuneli – pojawia się największe zagrożenie. Droga ekspresowa nie jest miejscem na cofanie, zawracanie ani zatrzymywanie się poza sytuacją awaryjną. Kilka dodatkowych minut potrzebnych na dojazd do właściwego zjazdu jest znacznie mniej kosztowne niż ryzyko wjazdu pod prąd czy wymuszenia bardzo niebezpiecznego manewru.

Za decyzję odpowiada kierujący, nie ekran telefonu

GDDKiA przypomina, że błędne wskazanie aplikacji nie zwalnia nikogo z przestrzegania przepisów. Nawigacja może być pomocą w podróży, ale nie zastępuje znaków drogowych, sygnalizacji świetlnej ani komunikatów z systemów zarządzania ruchem. Jeśli podpowiedź z telefonu jest sprzeczna z organizacją ruchu, kierowca ma obowiązek ją zignorować.

W tunelach i na dojazdach do nich szczególnie ważne stają się trzy rzeczy – obserwacja oznakowania, zachowanie bezpiecznego odstępu i dostosowanie prędkości do obowiązujących ograniczeń. To właśnie brak uwagi, a nie sama aplikacja, prowadzi do najgroźniejszych sytuacji. W tym przypadku najprostsza zasada brzmi jasno: lepiej pojechać kilka minut dłużej niż próbować ratować skręt, którego na ekspresówce wykonać nie wolno.

na podstawie: Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Katowice.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Katowice). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.