[PIŁKA NOŻNA] Jagiellonia Białystok – GKS Katowice 1:0. Samobój i cofnięty karny w PKO BP Ekstraklasie

[PIŁKA NOŻNA] Jagiellonia Białystok – GKS Katowice 1:0. Samobój i cofnięty karny w PKO BP Ekstraklasie

Jeden niefortunny kontakt z piłką w 69. minucie kosztował katowiczan punkt, a nadzieję na uratowanie remisu odebrała im później analiza VAR. GKS Katowice przegrał na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 0:1 w 14. kolejce PKO BP Ekstraklasy, choć jeszcze przed ostatnim gwizdkiem wydawało się, że dostanie szansę z rzutu karnego.

Dla kibiców z Katowic to gorzkie niedzielne popołudnie. Zespół Rafała Góraka nie znalazł sposobu na zdobycie bramki, a jedyne trafienie spotkania było samobójcze. Ilja Szkurin pomógł gospodarzom przy stałym fragmencie gry. Późniejsza decyzja sędziego Daniela Stefańskiego tylko dołożyła emocji do meczu, w którym wynik długo pozostawał otwarty.

Spotkanie 8 listopada na Stadionie Miejskim w Białymstoku rozpoczęło się o 13.45. Poprzedziła je minuta ciszy ku czci ofiar tragedii w Krakowie. Prowadzący gospodarzy Mikołaj Łuczak przekazał rodzinom ofiar kondolencje. Zastępował Adriana Siemieńca, którego Komisja Ligi 2 października zawiesiła na sześć spotkań i ukarała grzywną 100 tysięcy złotych.

Katowiczanie wyszli w ustawieniu 3–4–3, przy układzie 4–2–3–1 białostoczan. Pierwsza połowa nie przyniosła bramek. GKS schodził więc do szatni z bezbramkowym remisem, ale również z dwiema żółtymi kartkami: w 23. minucie upomniany został Pau Resta, a w 37. Mateusz Kowalczyk. Wynik nadal dawał gościom możliwość wywiezienia punktów, choć do zwycięstwa potrzebowali przede wszystkim skuteczności pod bramką rywali.

Lozano wszedł, Szkurin trącił piłkę

Pierwsza seria zmian nastąpiła tuż po godzinie gry. W 63. minucie Sergio Lozano zastąpił Kajetana Szmyta, a minutę później Ousmane Sow zmienił Jesúsa Imaza. Górak odpowiedział dwiema roszadami: za Mateusza Wdowiaka wszedł Borja Galán, a za Marcela Wędrychowskiego Eman Marković.

To właśnie Lozano miał udział w akcji, która rozstrzygnęła spotkanie. W 69. minucie dośrodkował z rzutu wolnego, a Szkurin niefortunnie trącił piłkę i skierował ją do własnej siatki. GKS przegrywał 0:1 po samobójczym golu swojego napastnika. Nie był to efekt celnego uderzenia zawodnika Jagiellonii, lecz błąd przy obronie stałego fragmentu.

Górak określił później straconą bramkę jako „nasz kiks”. Trudno o krótsze podsumowanie sytuacji, która z katowickiej perspektywy boli szczególnie: przez ponad godzinę rywale nie zdobyli gola, a ostatecznie wystarczył im jeden pechowy moment gości.

Trener GKS-u szukał odpowiedzi kolejnymi zmianami. W 78. minucie Sebastian Milewski zastąpił Kowalczyka, a Bartosz Wolski Kacpra Łukasiaka. Katowiczanie mieli jeszcze czas, żeby odrobić stratę. Ich szkoleniowiec przyznał po spotkaniu, że zespół był bliski zdobycia bramki, ale wynik nie zmienił się już ani razu.

Więcej lokalnych informacji z Katowic jest na katowicelove.pl. Sprawdź też, co dzieje się w najbliższych dniach – wydarzenia i imprezy zbieramy na katowicelove.pl/wydarzenie.

Karny, którego ostatecznie nie było

Największą nadzieję na remis przyniosło starcie z udziałem Marcina Wasielewskiego. Sędzia początkowo wskazał na rzut karny dla GKS-u, jednak po analizie VAR wycofał tę decyzję. Zamiast szansy na wyrównanie została żółta kartka dla katowickiego zawodnika, odnotowana w 83. minucie. Dwie minuty później Wasielewskiego zastąpił Erik Jirka.

GKS wrócił z Białegostoku bez punktów, a statystyki pokazują, gdzie zabrakło konkretów. Goście oddali dwa celne strzały przy sześciu gospodarzy i mieli 43 procent posiadania piłki. Znacznie bliżej było w rzutach rożnych – siedem do ośmiu. Sama liczba takich okazji nie przełożyła się jednak na gola. Katowiczanie popełnili też 12 fauli, białostoczanie dziewięć.

W tabelowym zestawieniu obie drużyny miały po 21 punktów, przy ósmym miejscu GKS-u i dziewiątym Jagiellonii. To pokazuje, jak niewielki dystans dzielił zespoły. Gospodarze mieli też za sobą odbudowujące zwycięstwo: 25 października wygrali 1:0 z Wisłą Płock, przerywając serię czterech ligowych porażek.

Również ostatnie bezpośrednie spotkania nie wskazywały wyraźnego faworyta: w pięciu meczach oba kluby wygrały po dwa razy, a raz padł remis. Teraz szala przechyliła się na stronę białostoczan. Katowiczanie kolejnej szansy poszukają 22 listopada u siebie z Lechem Poznań. Następnie czekają ich wyjazd do Śląska Wrocław i domowe spotkanie z Legią Warszawa. Po takim rozstrzygnięciu w Białymstoku pozostaje przede wszystkim niedosyt – punkt był w zasięgu, ale jeden błąd okazał się zbyt kosztowny.

Jagiellonia BiałystokStatystykaGKS Katowice
1Gole0
57%Posiadanie43%
6Strzały celne2
7Strzały niecelne5
22Strzały łącznie12
9Strzały zablokowane5
15Strzały w polu karnym8
7Strzały spoza pola4
8Rzuty rożne7
9Faule12
3Spalone2
0Żółte kartki3
0Czerwone kartki0
2Interwencje bramkarza6
454Liczba podań330
361Podania celne243
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły