[HOKEJ] Tauron Hokej Liga – GKS Katowice – GKS Tychy 3:5, pogoń gospodarzy bez nagrody

[HOKEJ] Tauron Hokej Liga – GKS Katowice – GKS Tychy 3:5, pogoń gospodarzy bez nagrody

Bramka Brocka Bremera już w 2. minucie dała katowickim kibicom świetny początek niedzielnego popołudnia, ale nie wystarczyła do zwycięstwa. W 11. kolejce Tauron Hokej Ligi GKS Katowice przegrał u siebie z GKS Tychy 3:5 – ósma drużyna tabeli z 16 punktami postawiła się wiceliderowi, który miał ich 24, lecz nie zdołała odrobić strat z drugiej tercji.

Od szybkiego prowadzenia do dwóch bramek straty

Gospodarze zaczęli tak, jak mogli sobie wymarzyć. Przy trafieniu Bremera asystowali E. Forslund i S. Anderson, a katowiczanie już na początku mieli prowadzenie 1:0. Odpowiedź przyszła jednak szybko: w 6. minucie L. Viitala, po podaniach A. Łyszczarczyka i D. Pasa, doprowadził do remisu. Na tym skończyło się strzelanie w pierwszej tercji. Z perspektywy Katowic pozostawał niedosyt, bo obiecujące otwarcie nie przełożyło się na przewagę bramkową przed kolejną odsłoną.

Druga tercja zaczęła się dla miejscowych najgorzej, jak mogła. Już na jej początku Pas wykorzystał podania Viitali i Łyszczarczyka, dając tyszanom prowadzenie 2:1. GKS Katowice musiał więc gonić wynik, choć jeszcze chwilę wcześniej to goście byli zespołem, który szukał odpowiedzi. Katowiczanie znaleźli ją w 10. minucie tej tercji: J. Monto zdobył bramkę na 2:2 przy udziale J. Hofmana.

Remis nie utrzymał się długo. Dwie minuty później S. Kielbicki ponownie wyprowadził Tychy na prowadzenie, a w 15. minucie Viitala trafił po raz drugi tego dnia. W krótkim odstępie wynik zmienił się z 2:2 na 2:4. To był najbardziej kosztowny dla gospodarzy fragment spotkania – po wyrównaniu nie udało im się zatrzymać dwóch kolejnych akcji bramkowych rywali. Bilans drugiej tercji, 1:3, sprawił, że przed ostatnimi dwudziestoma minutami katowicki GKS miał już dwie bramki do odrobienia.

Anderson dał nadzieję, Łyszczarczyk zamknął wynik

Gospodarze nie musieli długo czekać na sygnał, że mecz wciąż może się odwrócić. W 4. minucie trzeciej tercji Anderson zdobył bramkę na 3:4. Katowiczanie wrócili na dystans jednego trafienia i znów mieli o co grać. Tym razem jednak nie padł gol, który dałby remis. Tyski GKS utrzymał przewagę, a w 59. minucie Łyszczarczyk ustalił wynik na 3:5 po asyście Pasa. Trafił w przewadze liczebnej, na dwie sekundy przed końcem kary rywala.

Dla GKS Katowice to kolejny mecz z Tychami, po którym zostaje poczucie niewykorzystanej szansy. Gospodarze potrafili szybko objąć prowadzenie i odpowiedzieć na pierwszą bramkę Pasa, a trafienie Andersona przywróciło im nadzieję w trzeciej tercji. Zabrakło jednak odpowiedzi na dwa gole stracone między 12. a 15. minutą drugiej odsłony. To właśnie ten fragment zbudował przewagę, której katowiczanie nie zdołali już zniwelować.

Ligowa pozycja rywali pokazywała przed meczem skalę zadania. Tychy zajmowały drugie miejsce i miały na koncie osiem zwycięstw oraz trzy porażki, podczas gdy Katowice były ósme z bilansem pięciu wygranych i ośmiu przegranych. Niedzielny rezultat przedłużył też serię tyszan w bezpośrednich spotkaniach do pięciu zwycięstw z rzędu. Poprzednio, 18 września, katowicki GKS przegrał na ich terenie 2:6.

Katowiczanie przystępowali do tego spotkania również po porażce 1:2 z Polonią Bytom 10 października, gdy po trzytygodniowej przerwie spowodowanej urazem do gry wrócił Grzegorz Pasiut. Teraz znów nie udało się dopisać zwycięstwa, choć przeciwko wiceliderowi gospodarze pozostawali w grze niemal do ostatnich minut. Dla miejscowych kibiców najtrudniejsze jest to, że po tak dobrym początku i późniejszym golu na 3:4 droga do remisu była widoczna – ale ostatecznie zabrakło jeszcze jednej bramki.

GKS KatowiceStatystykaGKS Tychy
3Bramki5
1I tercja1
1II tercja3
1III tercja1
8Pozycja2
16Punkty24
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły