Dawid Podsiadło zablokuje Katowice - policja szykuje się na najgorsze

Dawid Podsiadło zablokuje Katowice - policja szykuje się na najgorsze

Dwie noce, jeden artysta, setki tysięcy fanów i cała aglomeracja w stanie wysokiego ryzyka komunikacyjnego. Koncerty na Stadionie Śląskim wymuszają radykalne decyzje służb.


Policja i straż miejska w Katowicach oraz Chorzowie wchodzą w tryb wydarzeniowy. 6 i 7 czerwca, od godziny 14:00, ulice wokół Stadionu Śląskiego przekształcą się w strefę ograniczonego dostępu. Zamknięte zjazdy, odholowane pojazdy, ręczna regulacja ruchu przez mundurowych - to nie ćwiczenia, to standardowa procedura przy imprezie masowej, która przyciągnie tłumy porównywalne do meczu reprezentacji.

W Katowicach będzie najgoręcej. Ulica Chorzowska - główna arteria prowadząca do obiektu - zostanie częściowo zamknięta. Zakaz wjazdu na osiedle Tysiąclecia, wyłączenie łącznika między jezdniami na wysokości ul. Katowickiej, całkowity zakaz zawracania i postoju na odcinku od Dębowej do granicy z Chorzowem. Kierowcy, którzy zlekceważą oznakowanie, spotkają się z holownikiem. Koszt odholowania poniesie właściciel pojazdu - bez wyjątków.

Chorzów nie pozostaje w tyle. Od południa zamknięty skręt z ul. Katowickiej w Parkową, wprowadzony ruch jednokierunkowy na kluczowym fragmencie trasy, zamknięcie samej ul. Katowickiej po zakończeniu koncertów. Łącznik między al. Wojska Polskiego a ul. Tysiąclecia przestanie istnieć dla ruchu kołowego na kilkanaście godzin.

Służby apelują z naciskiem: osoby bez wcześniej zakupionych biletów parkingowych nie powinny w ogóle zbliżać się samochodem do rejonu stadionu. Miejsc jest dramatycznie mało. Alternatywa? Centra przesiadkowe i komunikacja miejska, której rozkłady ulegną modyfikacji - szczegóły publikuje Zarząd Transportu Metropolitalnego.

Na skrzyżowaniach, gdzie algorytmy sygnalizacji świetlnej zawiodą, pojawią się policjanci z pałkami. Ręczna regulacja ruchem to ostateczność, ale przy takiej skali imprezy - nieunikniona. Kierowcy muszą liczyć się z tym, że ich trasa może zmienić się w ciągu minuty.


To nie jest pierwszy tego typu chaos w regionie, ale za każdym razem ten sam wzorzec: miasto ostrzega z wyprzedzeniem, kierowcy i tak próbują dojechać na ostatnią chwilę, a potem płaczą w mediach społecznościowych. Tym razem komunikat jest wyjątkowo jednoznaczny - przyjedziesz autem bez planu, zapłacisz dwukrotnie: za paliwo w korku i za holowanie. Czy ktokolwiek to wreszcie zrozumie? Historia pokazuje, że wątpliwe.

na podstawie: Policja Katowice.